Klasa podstawowa. Trzyma linię, kiedy inni się łamią — front, tarcza i okrzyk, który podnosi drużynę z kolan.
Ściana z człowieka. Nie próbuje zabić najszybciej — próbuje umrzeć najwolniej, zabierając ze sobą tylu wrogów, ilu się da.
Topór, młot, wielki miecz albo halabarda — Rycerz nie potrzebuje tarczy, bo jego bronią jest waga i rozmach.
Im więcej krwi, tym mniej rozsądku — i tym więcej siły. Berserker karmi się własnym gniewem, dosłownie i taktycznie.
Klasa podstawowa. Brudne sztuczki, szybkie ręce i trucizna pod paznokciem — wygrywa, zanim przeciwnik zdąży się zorientować, że walka już trwa.
Żadnej stali, żadnych sztuczek z zapleczem alchemicznym — tylko pięści, refleks i seria ciosów budowana cios po ciosie, aż do finału, który powala wszystkich w zasięgu.
Wyszkolony w tych samych brudnych sztuczkach co Szarlatan, ale doprowadzony do perfekcji: pierwszy cios ze skrytości ma być też ostatnim, jakiego potrzeba.
Klasa podstawowa. Zna teren lepiej niż własną dłoń — pułapki, łuk i cierpliwość, które rozstrzygają starcie, zanim jeszcze się zacznie.
Nieruchomy, wstrzymany oddech, cięciwa napięta do granicy — im dłużej stoi w bezruchu, tym celniejszy staje się strzał. Ruch resetuje wszystko.
Idzie pierwszy, wraca ostatni. Strażnik ściąga na siebie tyle uwagi, ile potrzeba, by reszta drużyny mogła robić swoje.
Nie walczy sam. Bestia u boku Tresera słucha rozkazów lepiej niż niejeden żołnierz garnizonu — a Posłuszeństwo rośnie z każdym jej trafieniem.
Klasa podstawowa. Pół laboratorium, pół pole bitwy — fiolki, bełty i chłodna kalkulacja tam, gdzie inni polegają na stali.
Cztery słoiki, dwa sloty na reagent naraz i cała chemia wojny między nimi. Alchemik nie rzuca ognia — on go warzy, chwilę wcześniej, w bezpiecznej odległości od własnych brwi.
Nie każda bitwa wymaga miecza — czasem wystarczy dobrze naoliwiony mechanizm i bełt naładowany czymś, czego nie powinno się nosić przy sobie bez zezwolenia gildii.
Nie zawsze zdąży z lekiem przed ciosem, ale prawie zawsze zdąży po nim. Torba uzdrowiciela w jego rękach potrafi znaczyć różnicę między raną a pogrzebem.
Mgła jeszcze nie weszła. Worek mniej, dzień mniej, imię mniej. Wejdź, póki jest dokąd.